Koniec grudnia spokojnie mógłby być okrzyknięty świętem hygge. A przynajmniej w Danii. U nas znacznie rzadziej o hygge się mówi, chociaż wiele z nas zapewne je odczuwa, a okres celebracji w ostatnim tygodniu roku zdecydowanie temu sprzyja. Czym zatem jest to „hygge” i dlaczego akurat teraz bardzo łatwo jest je poczuć?
Słowo, którego nie można przetłumaczyć
Kiedy coś jest „hygge” to jest ciepłe, przytulne, bezpieczne, przyjemne, miłe w dotyku, komfortowe i relaksujące – wszystko na raz.
Hygge się doświadcza.
To bardzo złożone uczucie, któremu często towarzyszy cała sceneria np. salon z choinką rozświetloną lampkami i kotem, który kojąco mruczy leżąc obok Ciebie na kanapie. To są grube i ciepłe skarpety ubrane w chłodny wieczór, puszysty dywan zachęcający do siadania na nim i korzenna, rozgrzewająca herbata.

Hygge to miłość, szczęście i radość w jednym. To śmiech bliskich, góry smacznego jedzenia, obecność i cieszenie się trwającą chwilą mając świadomość jej ulotności.
Nie ma na to określenie polskiego odpowiednika.
Skąd się wzięło hygge?
Ja dowiedziałam się o hygge dopiero z książki, którą dostałam od przyjaciółek, mimo że od lat część mojej rodziny mieszka w skandynawskiej kolebce filozofii hygge – Danii.

Bo widzisz, w Skandynawii zimą robi się ciemno jeszcze szybciej niż u nas, a nawet są okresy w roku, gdzie słońce prawie wcale się nie pokazuje, bo panuje noc polarna. Wyobraź sobie mieszkanie w tak przygnębiającej szerokości geograficznej.
Duńczycy jednak znaleźli sposób na radzenie sobie z tak ponurą aurą – zaczęli celebrować codzienność. Ze zwykłej kolacji zrobili wydarzenie towarzyskie z dziesiątkami świec. Z przygotowywania obiadu dla rodziny zrobili ogromną uroczystość, gdzie z niecierpliwością, godzinami wyczekujesz na powoli przygotowywany posiłek. A z Bożego Narodzenia zrobili święto narodowe.
To jest ich sposób na radzenie sobie z jesienno-zimową przygnębiającą pogodą, zimnem i ciemnością. My możemy dzięki temu czerpać z tej kultury przyjemności i szczęścia jaką jest hygge, a święta są ku temu najlepszą okazją.
Poczuć hygge w święta
Okres świąteczno-noworoczny jest dla Duńczyków niezwykle hyggelig. Większość osób jest w tym czasie w domach, jest mnóstwo okazji do spotkań z bliskimi, jest to też doskonała okazja, żeby przygotować smaczne i długo gotowane potrawy.
U mnie w domu święta zawszy były hygge, bo spędzaliśmy je w małym gronie, w pięknie ozdobionym salonie stała różnokolorowa choinka, którą sami ubieraliśmy, a pod nią czekał stos prezentów, specjalnie pakowanych każdy osobno, żeby było dużo radości z odpakowywania.

Jednak hygge święta wcale nie muszą tak wyglądać.
Tak naprawdę wszystko co sprawi, że poczujesz się dobrze, komfortowo i swobodnie może być hygge, bo nie ma tutaj określonych reguł co powinno się robić, a czego nie. Nie ma też jednego dobrego sposobu, żeby poczuć hygge, bo zarówno wieczór spędzony w dużym gronie rodziny, jak i popołudniowe oglądanie samotnie świątecznych filmów może być hygge.
Stworzenie atmosfery i scenerii hygge wcale nie musi zabierać dużo czasu i energii. Nie musi też być idealne czy oklepane, bo istotą hygge jest docenienie drobnych codziennych przyjemności, okazanie za nie wdzięczności i bycie obecnym w tej konkretnej chwili.
Do tego Cię serdecznie zachęcam i to nie tylko od święta
Trzymaj się ciepło!
Aga & Orion